Jak szybko Zenek Zenon zamarzył i jak szybko wyciągnął fajkę, co sobie ją kupił na obozie, tak szybko musiał o relaksie zapomnieć. Obozy letniskowe z dziesiątkami dzieciaków, które z radosnym śmiechem uganiają się po lasach to dla Zenka plaga. Kiedyś zauważył, że już mniej uciążliwe te mazurskie komary, które w najmniej odpowiednim momencie dopadają i nie oszczędzają nikogo, ani tych z obozów harcerskich, ani tych z obozów pracowniczych, ani z żadnych innych.

Mazury. Gdzieś przy lesie. Domek letniskowy. Od czasu do czasu słychać jakieś echo niesie się po okolicy.
- Ech, te dzieciaki i ich obozy- pomyślał stary rybak zwany w okolicy Zenkiem Zenonem. Tuż przed paroma minutami miał ambitny plan&

Tego wieczoru Zenon z bezsilności ogólnej posłał tylko kilka dosadnych słów w stronę lasu aż w końcu usiadł zrezygnowany. Pyknął fajeczkę i ogarnęła go nostalgia &